środa, 11 lutego 2015

Mój przepis na kochające się rodzeństwo w 5 prostych krokach

Jak może już wiecie jestem mamą dwojga małolatów. Moje dzieci mają aktualnie 9 i 7 lat. Starsza córka, młodszy syn.
Od zawsze nierozłączni.
Znajomi często pytają mnie jak to zrobiliśmy, że  nasze dzieci tak bardzo są ze sobą związane. Zwykle odpowiadam, że oni po prostu już tacy są, ale dziś spróbuję poważnie odpowiedzieć na to pytanie.

1. Różnica wieku. 
Niech będzie możliwie najmniejsza. U mnie to 2 lata - moim zdaniem optymalnie. Starszak nie będzie pamiętał czasów kiedy to był jedynakiem, oczkiem w głowie rodziców. Nie będzie więc miał poczucia, że ten "nowy" wszystko zepsuł. Młodszy, przynajmniej przez pierwsze kilka lat będzie wpatrzony w starszego jak w obrazek.
Nieduża różnica wieku  sprawdza się także kiedy dzieciaki są już starsze, kiedy potrafią bawić się razem mają wspólne sprawy i wspólnych kolegów z podwórka.

2. Pozwól starszemu pomóc przy młodszym.
Przy czym "pozwól" to kluczowe wyrażenie.
Znam historię kiedy to starszak zachęcany przez rodziców, w dobrej wierze, do podawania pieluchy dla młodszego któregoś dnia nie wytrzymał i eksplodował. Rzucił się z płaczem na podłogę oznajmiając, że ma już dosyć tej harówki przy dziecku :)
Tak więc zachęcamy. Pozwalamy zakładać skarpetki, sprawdzać temperaturę wody do kąpieli, pchać wózek na spacerze.
Niech starsze czuje się włączone do "projektu dzidziuś". Niech wie, że to nasza wspólna sprawa w której i ono ma swoje zadanie.

3. Pozwól im na sekrety, nie wtrącaj się do ich spraw.
Pamiętaj, że jedynym powodem by zajrzeć za zamknięte drzwi dziecięcego pokoju jest przedłużająca się cisza. Naucz je zasad bezpiecznej zabawy i ciesz się tym, że potrafią się bawić bez twojej asysty.
Twoje dzieci mają prawo do własnych spraw o których ty nic nie wiesz. Wyłącz na chwilę swojego wewnętrznego kontrolera i rozkoszuj się chwilą dla siebie.


4. Urawniłowka.
Zawsze, wszystkiego po równo. Cóż z tego, że jeden młodszy drugi starszy, że to chłopak a tamto dziewczyna.
Kiedy byli młodsi oboje dostawali lalki, oboje dostawali auta. Kiedy trochę podrośli - każde dostaje prezent zgodny z zainteresowaniami, ale w sztukach zawsze jest po równo.
Nawet kiedy kupuję jednemu nowe ubrania, drugie dostanie choć skarpetki.
Kiedy urodził się syn kupiłam dzieciakom podwójny wózek, żeby córka nie czuła że maluch  odebrał jej przywilej jeżdżenia w wózku na spacerze a kiedy córka została obsypana prezentami na pierwszą komunię, syn dostał od nas hulajnogę o której marzył. 
Bo zazdrość to uczucie, które podstępnie drąży każdą, nawet najlepszą, relację między rodzeństwem.

5. Znajdź czas dla każdego dziecka z osobna. 
Znajdź coś co jest tylko wasze. Może to być trudne, zwłaszcza dla zapracowanych rodziców dużych gromadek ale nie musi to być nic wielkiego.
Wybierz się z córką na zakupy, naucz syna gotować...
Niech wiedzą, że są dla ciebie ważni nie tylko jako monolit, dzieci, rodzeństwo ale też każde z nich z osobna.

Nie twierdzę, że nasze dzieci nigdy się nie kłócą. Często się zdarza, że skaczą sobie do oczu, są przecież dwojgiem dorastających, niezależnych, pewnych siebie ludzi. To oczywiste, że takie osobowości będą iskrzyć w zetknięciu ze sobą.
Ale kiedy po takiej kłótni wysyłam każdego do jego własnego pokoju, nie mija więcej niż kilka minut kiedy chyłkiem jedno przemyka do pokoju drugiego, bo nie potrafią zbyt długo wytrzymać bez siebie i przyciągają się zupełnie jak dwa bieguny magnesu.
A ja udaję, że  nie widzę - mają przecież prawo do własnych sekretów.


4 komentarze:

  1. A na początku nie było zazdrości starszego dziecka? Ja mam podobną różnicę, teraz dziewczyny mają 3 lata i rok i starsza z powagą i uporem twierdzi, że młodszej nie lubi... Ucieka od niej, ma jakieś agresywne zachowania, nie pomagają tłumaczenia, angażowanie, wspólne zabawy... Nie mam już pomysłu. Było dobrze dopóki młodsza nie zaczęła się sama przemieszczać i ingerować w jej sprawy (np. psuć wszystko co ona zbuduje). Jakoś nie mogę ich zgrać :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Starsza od małego zakochała się w braciszku :) Kiedy byli w takim wieku woziła go w wózku dla lalek.
    Może spróbuj po prostu zapytać starszą o co chodzi - potraktuj ją poważnie, dzieciaki to lubią :) Zapytaj "jak mogę wam pomóc żebyście się razem dobrze bawiły". Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pytałam i to nie raz. Odpowiedź zawsze ta sama - nie lubię Oli, bo ona jest mała i wszystko mi psuje/zabiera. A młodsza zakochana w niej na zabój, świata poza nią nie widzi :) No nic, będę próbować dalej, ale ten typ chyba tak ma - indywidualistka od samego początku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego nie pytaj "dlaczego" pytaj "co można zmienić" bo przecież nie może tak zostać. Może niech starsza wymyśli zabawę dla młodszej, najlepiej żeby burzenie i psucie było częścią zabawy. Podkreślaj często fakt, że mała traktuje dużą jak autorytet, to trochę połechce jej ego.

    OdpowiedzUsuń