czwartek, 9 października 2014

O polskiej rodzinie

Niezmiennie zastanawia mnie ta mityczna "polska rodzina". Zawsze wydawało mi się, żeby zostać takąż wystarczy być rodziną i zamieszkiwać w Polsce, tymczasem okazuje się że trzeba spełniać jakieś dodatkowe kryteria.
Kryteria są niestety niejasne i niesprecyzowane. A ja nie chciałabym wypaść z obiegu i wolałabym nie obudzić się któregoś dnia by dowiedzieć się, że zostałam wykluczona z klubu.
Ostatnie doniesienia na tym polu skłoniły mnie jednak do zastanowienia się czy to jest aby na pewno klub, do którego chciałabym należeć.

"Polska rodzina" to bowiem zdaniem niektórych twór kruchy na tyle, że jej stabilności zagraża państwowy program pomocy ofiarom przemocy domowej. (Kto jeszcze nie wyrobił sobie własnego zdania - proszę :) http://bit.ly/1BVrfMj)
Krucha jest nawet na tyle, że zrujnować ją może prosty fakt, że ojciec dzieciom odkurzy dywan lub pozmywa naczynia, ba... destrukcyjny potencjał ma nawet samo wspominanie o tym w podręczniku szkolnym.

Czym jest zatem ta wymagająca ochrony "polska rodzina"- czy jest nią idylliczny model w którym wystrojona w fartuszek mama cały dzień spędza w kuchni piekąc ciasta, które potem serwuje uśmiechniętemu potomstwu i małżonkowi wracającym po ciężkim dniu spędzonym na pozadomowych aktywnościach?
Obawiam się, że taka rodzina nie istnieje i nigdy nie istniała - nie ma zatem czego bronić.

Ja na taką definicję się nie zgadzam. Definicję proponowaną najczęściej przez osoby, które o prawdziwych problemach autentycznych,  nie mitycznych, polskich rodzin wiedzą niewiele i z drugiej ręki.
Polska bowiem rodzina, to nie rodzina z reklamy margaryny.

Znalazłaby się może taka jedna, lub dwie, ale żadna z nich nie potrzebuje ochrony czy wsparcia moralnego - zapewniam, że świetnie poradzą sobie same.

Polska rodzina to ta autentyczna, nieidealna czasem naznaczona alkoholizmem i przemocą czasem tylko brakiem zrozumienia czy szacunku dla drugiej osoby.
Polska rodzina to ta, w której dwie pracujące osoby żonglujące między sobą dziećmi, by jakoś wyrobić się z napiętym grafikiem, nie mają czasu by choć przez chwilę naprawdę pobyć ze sobą.
Polska rodzina to taka, w której jeden z rodziców zmuszony jest do pracy z dala od domu, po to żeby zapewnić dzieciom dach nad głową i kartofle na stole.
To także ta, gdzie rozwiedzeni już rodzice, używają dzieci by wzajemnie się na sobie odgryźć.

To są czynniki destrukcyjne dla rodziny (a nie - wyniesiony przez mężczyznę kubeł ze śmieciami) i to takim rodzinom powinno się pomagać i to nie poprzez piętnowanie i zwalczanie, ale poprzez próbę dotarcia do źródła problemu i autentyczną ofertę pomocy.

Ach, no i oczywiście - nie wiem jak dla innych kobiet, ale dla mnie, mój mężczyzna jest najbardziej pociągający wtedy, kiedy wkłada naczynia do zmywarki :)