Od czasu do czasu każdemu zdarza się ten niezręczny moment kiedy wyjawić trzeba bez ogródek i ściemniania datę swoich narodzin. Na przykład - pani ze straszną wagą, która oblicza stosunek tłuszczu w twoim ciele do innych ważnych substancji.
Albo w swobodnej rozmowie, ktoś kogo znasz już jakiś czas, ale może nie aż tak dobrze by wymieniać się urodzinowymi prezentami, nagle wykona w głowie szybkie obliczenie na poziomie drugiej klasy szkoły podstawowej i swobodnie rzucona uwaga: "ja to rodziłam swoje dzieci w okolicach trzydziestki", nagle zamienia się w: "ile? ...serio? ...nie wyglądasz!"
No właśnie, jak wygląda (niemal) czterdziestolatka?
Bo, choć do magicznej 'czwórki z przodu' jeszcze trochę mi brakuje, czuję już jej zimny oddech na karku.
Jak więc zatem wygląda czterdziestolatka i dlaczego właśnie ja - nie? Nie mam przecież figury modelki (pani od strasznej wagi uświadomiła mi to podtykając pod nos tabelę z bezlitosnymi cyferkami), na twarzy mam kurze łapki a pod oczami cienie z niewyspania. Rzadko noszę makijaż a jeśli już to zdecydowanie nie perfekcyjny. Z najnowszymi modowymi trendami jestem na bakier. No i włosy moje, które żyją swoim własnym życiem a fryzjer rozsyła już za nimi listy gończe.
Słowem - daleko mi do ideału. Więc?
A może to właśnie mój sekret? Wyglądam po prostu jak rozczochrana, niepoważna małolata z krzywo pomalowanym okiem! To dopiero temat do przemyśleń.
Wszyscy pamiętamy Madzię Karwowską z serialu "Czterdziestolatek", tak właśnie wyobrażamy sobie kobietę w 'pewnym wieku'.
Ale, czy takie są dzisiejsze czterdziestolatki? Z gładkimi włosami ołówkowych spódnicach i w butach na słupku? Ja nie znam żadnej.
Znam owszem kilka, które w godzinach pracy przebierają się za urzędniczki, pielęgniarki, czy nauczycielki ale one też po południu wciągają tenisówki i biegną na koncert.
Za czasów młodości mojej babci nie do pomyślenia było, by mężatka wyszła z domu bez nakrycia głowy (a pamiętajmy, że za mąż wychodziło się wtedy zdecydowanie wcześniej). Dzisiaj moja mama - babcia siedmiorga wnucząt - biega po mieście nie dość, że z gołą głową to jeszcze w spodniach i to w dodatku jeansowych!
Rzeczy kiedyś niewyobrażalne i szokujące są teraz dla nas normalne. Normalne jest też, że dzisiejsze czterdziestolatki nie wyglądają tak, jak wyobrażaliśmy sobie czterdziestolatka sami będąc dziećmi.
I zobaczycie, dzisiejsze dwudziesto(kilku)latki za kilkanaście lat wy też nie będziecie wyglądały na czterdzieści.